niedziela, 27 maja 2018

Autografy w ebookach

Artykuł ukazał się drukiem w nr 2 (6)/2018
FANTOM” Fantastyczny dwumiesięcznik

Autograf, dedykacja złożone przez autora w książce są niejako wzbogaceniem tejże, nobilitacją dla jej posiadacza, a także miłą pamiątką z literackiego spotkania. Aby taką pamiątkę zdobyć, najlepiej oczywiście posiadać książkę. Choć bywając na spotkaniach autorskich, z okazji premiery nowej książki czy pogadanki z pisarzem, widziałem czytelników podsuwających do podpisania różnego formatu kartki lub małe notesiki à la dziennik Indiany Jonesa.
A co z posiadaczami ebooków? Wiadomo, że czytelnicy cyfrowych książek są marginalizowani, choćby z powodu wyższej stawki VAT na elektroniczne publikacje. Dlaczego jednak nie mogliby stać się posiadaczami podpisanego przez autora ebooka? Tylko w jakiej formie zdobyć dedykację na niematerialnym wydaniu książki? W Internecie można znaleźć zdjęcia podpisanych markerem czytników, czy też dedykacje złożone na etui. A co z samą książką? Na czytniku możemy ich przecież mieć setki, a obudowa czy okładka czytnika autorskich wpisów pomieści co najwyżej kilka. Nie jest to też sposób zbyt trwały, etui może się zniszczyć, a podpis na urządzeniu po prostu zatrzeć. Nie wspominając o awarii samego czytnika, która jest tragedią samą w sobie.
Mniej więcej rok temu wpadłem zatem na pomysł – brzmi to dumnie, ale na pewno nie byłem pierwszy – jak zbierać podpisy na ebookach. Elektroniczna książka to trochę bardziej złożony plik z dokumentem. A taki dokument posiada przecież okładkę a czasem nawet ilustracje. W większości przypadków ma również stronę tytułową. To właśnie na niej w papierowej wersji książek autorzy najczęściej umieszczają dedykację dla czytelników.
Mój chytry plan miał dość skomplikowaną genezę. Po pierwsze, ze względów powierzchniowo-mieszkaniowych musiałem ograniczyć liczbę kupowanych książek papierowych. Regały nie są z gumy, a rosnące dzieci powoli zaczęły tworzyć własne zbiory (z czego, jako ojciec, jestem oczywiście dumny). Niestety, zmusiło mnie to do powolnej acz systematycznej ewakuacji księgozbioru z pokojów córek. Drugi prozaiczny powód to miejsce i czas czytania. Czytam tam, gdzie mogę. I kiedy mogę. Z czytnikiem więc w zasadzie się nie rozstaję. Jest on dużo poręczniejszy niż opasłe i ciężkie książki papierowe. Istnieje też trzeci powód. Jadąc na trzydniowy konwent, choćby Pyrkon, gdzie mam szansę spotkać nawet kilkunastu autorów, których dedykację chcę zdobyć, nie muszę zabierać ze sobą całej walizki książek. Wystarczy teczka na dokumenty z wydrukami stron tytułowych posiadanych tomów.
Przebiegłe, prawda? Jako pierwszy zdobyłem w ten sposób autograf Marcina Przybyłka w książce Orzeł Biały. Było to 27 września 2016 roku, podczas spotkania autorskiego w Domu Literatury w Warszawie. Poprosiłem wówczas Marcina o dedykację w pięciu, a w zasadzie sześciu ebookach z serii Gamedec (Obrazki z Imperium to przecież dwa tomy). Ponieważ mieliśmy się spotkać ponownie niespełna miesiąc później, zostawiłem Marcinowi, który znany jest ze swoich malowniczych dedykacji, wydrukowane strony. W zamian obiecał mi, że zobaczę na nich coś więcej niż sam podpis autora. Efekt jego pracy możecie podziwiać na zdjęciu obok. To jedna z ładniejszych dedykacji w moich zbiorach.
Podpisane strony Marcin zwrócił mi wtedy w pomarańczowej teczce na dokumenty. Już po pół roku z sześciu podpisanych kart zrobiło się ponad pięćdziesiąt, a ja za sprawą teczki stałem się rozpoznawalny wśród współczytelników.
Kolejkowy fart...
W kwietniu ubiegłego roku, będąc na Pyrkonie (który stanowi świetną okazję, by spotkać wielu autorów w jednym miejscu i zdobyć autografy), przeżyłem ciekawą historię. Swoje książki podpisywał tam między innymi Andrzej Pilipiuk. W strefie autografów pojawiłem się z niemal czterdziestominutowym zapasem. Kolejki do Wielkiego Grafomana jeszcze nie było, choć gżdacze już oznaczyli miejsce, w którym należało się ustawiać. Ponieważ obok znajdowała się wystawa modeli z uniwersum Star Wars, postanowiłem w czasie oczekiwania na autora przyjrzeć się jej bliżej i sfotografować imponujące modele. Jakież było moje zdziwienie, gdy po pół godzinie wróciłem na miejsce zbiórki, a tam kolejka do Andrzeja liczyła już wiele osób! Koniec ogonka stał piętro niżej, przy wejściu do budynku. Zrezygnowany, z pomarańczową teczką w ręku, postanowiłem odpokutować swoje gapiostwo, ustawiając się na końcu kolejki. Zaczepił mnie wtedy stojący niemal na „pole position” chłopak (był chyba dziesiąty). Zapytał mnie:
– A co to za „laurki” dawał pan do podpisania Magdzie Kozak?
Otworzyłem wtedy swoją teczkę, tłumacząc, w jaki sposób można zbierać autografy w ebookach. Nim się na dobre rozkręciłem w opowieściach, autor przybył na miejsce i kolejka ruszyła po dedykacje. Tłum uznał, że stoję razem z moim interlokutorem, zatem oczekiwanie na upragniony podpis Pilipiuka trwało zaledwie kwadrans.
Chałupnicza robota.
Na tym samym Pyrkonie, podczas zorganizowanego przez Roberta J. Szmidta, wieczornego, nieoficjalnego spotkania w knajpce, zostałem przez autora zaprowadzony do stolika, przy którym siedzieli przedstawiciele Domu Wydawniczego REBIS.
– Panowie, zobaczcie, w wydanym przez Was ebooku „Toy Land” brak konsekwencji. Tom zerowy zupełnie nie pasuje graficznie do reszty serii.
Fakt, strona tytułowa w apokryficznej opowieści z uniwersum Pól dawno zapomnianych bitew odbiegała od reszty książek wydanych w rebisowskiej serii Horyzonty Zdarzeń. Zamiast grafiki z powtórzonym z okładki „graficznym” tytułem książki, w ebooku widnieje „zwykły” tekst. Można było wydrukować i taką stronę, a później jako zeskanowaną grafikę dołączyć do ebooka. Ale to, co sobie sam namalowałem, wyglądało o wiele ładniej. No i pasowało do reszty serii.
A najważniejsze, że nie zostałem przez wydawców zgromiony za grzebanie w materiale objętym prawami autorskimi. Moja chałupnicza robota została przyjęta z pewnym zaciekawieniem, a wydawca obiecał pomyśleć nad małą zmianą w rzeczonej publikacji.
To można już znaleźć moją książkę na chomiku?
Tylko raz, gdy poprosiłem o podpisanie ebooka, autor zapytał mnie:
– To można już znaleźć moją książkę na chomiku?
Przyznam szczerze, byłem tym pytaniem zaskoczony. Owszem, podchodząc do autora z papierową książką, mamy w ręku świadectwo jej nabycia. Niestety cyfrowy ekwiwalent nie został potraktowany jako przekonujący dowód uczciwego zakupu. Na szczęście autor – widząc moją gotowość do zalogowania się na stronie internetowej księgarni w celu potwierdzenia legalności wydruku – po chwili sam rozładował dość niezręczną sytuację.
Podsunięcie autorowi strony tytułowej wydrukowanej ze skradzionej książki nawet nie przyszło mi do głowy. Przyznaję, korzystałem kiedyś ze wspomnianego serwisu, ale jak to mówią, to było dawno i nieprawda. W dzisiejszych czasach, gdy o klienta rywalizuje wiele księgarń internetowych oferujących ebooki, naprawdę nietrudno kupić elektroniczną książkę za rozsądną kwotę. Oprócz spokoju sumienia w pakiecie otrzymujemy wówczas poprawnie wydaną publikację, której składem i łamaniem nie musimy się zamartwiać. A dodatkowe „entery” w środku zdania nie zakłócają nam lektury. Jest to zresztą „problem” najczęściej wspominany przez czytelników na różnych facebookowych grupach.
Gwarancja świeżości towaru
Ciekawą formę promowania czytelników kupujących książkę w dniu premiery wybrało wydawnictwo Fabryka Słów. Osoby, które stawią się na spotkanie z autorem, mogą liczyć nie tylko na dedykację w zakupionej książce, ale także na okazjonalną pieczątkę. Jest to możliwe tylko pierwszego dnia, bo po spotkaniu stempelek zostaje zutylizowany. Dlaczego więc nie przechować go w formie cyfrowej i zawsze mieć przy sobie wraz z czytnikiem?
Swoją drogą, taka akcja promocyjna mogłaby rutynowo obejmować także osoby kupujące wersję cyfrową pierwszego dnia sprzedaży ebooka. Technicznie jednak jest to dość skomplikowane. Co w przypadku właścicieli uszkodzonego czy zagubionego czytnika, którzy nie posiadali kopii zakupionych materiałów, a po zalogowaniu do sklepu próbują ponownie pobrać książkę? Księgarnia musiałaby przechowywać obie kopie pliku. Z pieczątką (i opcjonalnie z autografem) oraz ze standardową grafiką dla klientów, którzy książkę nabyli później. Ale to już techniczne niuanse. Być może w przyszłości któreś z wydawnictw zdecyduje się na taką formę promocji.
Niestety, sporym minusem takiego rozwiązania jest to, że właścicielowi w ten sposób podpisanego ebooka może przeszkadzać brak możliwości nawiązania relacji z autorem. Przykładem niech będzie cykl książek Eugeniusza Dębskiego Owen Yeates, wydany przez oficynę RW2010. Ebooki posiadają grafikę ze zdjęciem autora i jego dedykacją. Osobistą, ale nie spersonalizowaną. Jest ona skierowana do ogółu czytelników. Niby książki są podpisane, ale wszystkie osiem tomów ma tę samą grafikę. Odczuwam z tego powodu pewien niedosyt. Dlatego przy najbliższej okazji zapewne przygotuję sobie grafiki, na których autor złoży jakiś bardziej spersonalizowany autograf.
A podpisane strony? Cóż, po zeskanowaniu i wklejeniu grafik do książek, pieczołowicie przechowuję ich analogowe pierwowzory. A przez półtora roku teczka stała się całkiem pokaźna. Mimo to noszenie ze sobą wszystkich podpisanych woluminów nie obciąża aż tak bardzo moich pleców.
Hobby? Pasja? A może już nałóg?
W książce można zdobyć nie tylko autograf autora. Są przecież jeszcze tłumacze, ilustratorzy. Niektóre publikacje to dzieła zbiorowe. A od pewnego czasu wydawane są także powieści, w których występują realni bohaterowie. Autorzy w książkach umieszczają bowiem osoby, które same zgłosiły swój udział. Można tych ludzi odnaleźć na portalach społecznościowych, a z niektórymi zetknąć się podczas spotkań literackich czy konwentów. Osobną wydrukowaną stronę z powieści Orzeł Biały przeznaczyłem więc na dedykacje i wpisy od występujących w książce postaci. Przecież znacznie łatwiej (i lżej) zabrać ze sobą na konwent wydrukowaną stronę tytułową z książki niż kilkusetstronicowy tom.
Zbieranie autografów może uzależniać. Mówi się, że mężczyźni po czterdziestce kupują sobie motor albo nowe auto, koniecznie ze składanym dachem. Ja biegam na kolejne spotkania autorskie i kolekcjonuję dedykacje. I co z tego, że mam już wpisy w dwudziestu poprzednich tomach? Nowy autograf jest przecież inny od poprzedniego. Zdobycie każdego wpisu ma jakąś swoją historię i wiąże się z innym wspomnieniem.
Książki mają dusze. Nie tylko papierowe. Ebooki też. A te z dedykacją mają ją tym bardziej.
Tomasz Rawiński
recenzent, fotograf, kolekcjoner elektronicznych autografów. Autor bloga Soundtracki do eBooków (soundtrackidoebookow.blogspot.com)

Tekst ukazał się drukiem w czasopiśmie „FANTOM - Fantastyczny dwumiesięcznik” Nr 2 (6)/2018

piątek, 25 maja 2018

Pośród cieni” Agnieszka Hałas

Blake Neely „Arrow” Soundtrack, season 2

Tom drugi „Teatru węży” czyli dalszy ciąg poszukiwań swojej przeszłości przez czarnego maga, od początku wciąga nas w wir przygód niczym kolejny film o Jasonie Bourn'ie. Z tą różnicą że pod koniec „Tożsamości Bourne'a” wiemy już dość dobrze kim jest główny bohater, a Brune Keare wydaje się nie zbliżać do rozwiązania zagadki ze swojej przeszłości.
A przynajmniej nikt mu tego nie ułatwia. Przeszłość ka'ira nadal spowija mgła zapomnienia, lecz uparty Brune nadal poszukuje informacji o swoim pochodzeniu. Zebrane przez niego w pierwszej odsłonie „Teatru” kawałki puzzli powoli zaczynają układać się całość. I choć nadal nie jest ona jednoznaczna, wiemy o żmiju coraz więcej.
Z na wpół obłąkanego wyrzutka odnalezionego na plaży Shan Vaola przez śmieciarzy odmieńców, Brune powoli odzyskiwał świadomość. Poskładane okruchy odzyskiwanej pamięci, pozwoliły mu ze obszarpanego śmieciarza stać się warzącym eliksiry alchemikiem. Eliksiry o nader wątpliwym przeznaczeniu, sprzedawane temu kto zaoferuje odpowiednią cenę. Bo przecież Brune Keare to mimo wszystko postać negatywna.
Czarni magowie nie szczycą się bowiem poważaniem wśród prostych mieszkańców tego świata. A niechęć do nich podsycana dodatkowo przez srebrnych magów, czyli Elitę, kastę rządzącą w większości państw jest niemal namacalna. Bo od czasów Skażenia czarni i srebrni magowie, stali się zajadłymi wrogami. Do tego stopnia że srebrni, którym udało się przejąć władzę, tępią żmijów bezlitośnie. Pojmany przez nich czarny mag, jest torturowany i w wymyślny sposób zabijany w Domu Godnego Odejścia. Tak by jego dusza nie mogła się odrodzić.
Z czasem więc, ewoluujący Brune który coraz więcej czerpie z mocy, musi się liczyć z tym że w równym stopniu zjednuje sobie sojuszników, co pozyskuje wrogów. Wydarzenia na podziemnym targu w Shan Vaola, podczas których Brune zniszczył należące do Srebrnych Golemy, spowodowały że Elita ściga go zajadle jak najgorszego zbira.
Bo mimo tego, że wszystkie okoliczności zdają się swiadczyć o negatywiźmie postaci żmijia, potrafi on sobie zjednać przyjaciół. Krzyczący mimo odkrywania swojej mrocznej przeszłości, stara się bowiem nie czynić zła i może właśnie dlatego zyskuje sympatię czytelnika.
Do tej mrocznej narracji, ponownie sięgam więc po kompozycję Blake'a Neely'ego, czyli kolejny sezon ścieżki do serialu „Arrow”. I po raz kolejny muzyka świetnie wpisuje się zarówno w ludzki świat pełen magii, jak i nierealnych Sfer wypełnionych magicznymi istotami. Stonowana, niezbyt hałaśliwa muzyka instrumentalna, sprawia że przy kolejnym tomie ponownie sięgnę po akompaniament Neely'ego. Bo ta muzyka jest wprost stworzona do udźwiękowienia cyklu Agnieszki Hałas. Nawet tytuły poszczególnych utworów pasują do wydarzeń z „Pośród cieni”. „Time to Come Home” otwierający płytę to esencja poszukiwanej przez Brune'a odebranej mu przeszłości. „The Scientist”, gdy żmij staje się alchemikiem, czy „Heir to the Demon” słuchany w trakcie potyczek z agentami otchłani. „Get Your Soul Back” to znowu trzon wątku powiązania Brune'a z demoniczną Doliną Popiołów.
Oprócz pojawiających się epizodycznie bohaterów z tomu pierwszego, kontunuacja postawi przed magiem mnóstwo nowych postaci. Brune opuszcza na dobre Shan Vaola, które przestaje być dla niego bezpieczne. Odzyskana wiedza czarnego maga pozwala mu na zbudowanie enklawy w Sferach. Namiastki domu, poza światem ludzi, gdzie zakamuflowany może czuć się względnie bezpiecznie przed Srebrnymi. Splot wydarzeń postawi na jego drodze bardziej od niego doświadczoną żmijkę - Marshię Lavalle. Starszą siostrę, w nomenklaturze magów. Zarówno wiekiem jak i talentem, choć o tym pierwszym trudno wyrokować patrząc na jej urodę. Krzyczący wplącze się też w znajomość z młodą arystokratką Anavri Vaneisen, w której właśnie obudził się czarny dar, a która bez pomocy starszego brata, pomagającego w jej przemianie szybko skończyłaby w katowni Srebrnych. Cioteczna siostra Anavri, Lorraine Nevers to kolejna młoda kobieta, której ścieżki losu splotą się z przeznaczeniem żmija. Ubierająca się na czarno niczym w żałobie Lorraine, rzekomo słysząca głosy umarłych, traktowana jest przez otoczenie niczym niespełna rozumu.
Po nieudanym ataku na jej ojca, staje się ofiarą klątwy kamienienia, a uratowana przez Brune'a musi odejść z rodzinnego domu. Nie zostanie jednak ofiarą klątwy Zmroczy i nie posiądzie czarnego daru, Marshia odkryje w pannie Nevers coś znacznie bardziej użytecznego. Dar prekognicji. Towarzystwo Krzyczącego staje się więc coraz ciekawsze, a książka wciąga czytelnika w ten magiczny świat niczym tworzący się w otworze wylotowym wanny wir wodny.
Jeśli ktoś przeczytał „Dwie karty”, to na pewno sięgnie po kontynuację. Jeśli zaś nie zna jeszcze magicznego świata Zmroczy to musi natychmiast nadrobić zaległości. Bo ten świat jest tak realny jak nasz. To trójwymiarowość i niejednoznaczność bohaterów sprawia że ta opowieść bardzo mnie wciągnęła. Wykreowane przez Agnieszkę Hałas, z założenia negatywne postaci potrafiły wzbudzić moją sympatię w równym stopniu, co bohaterowie ideologicznie pozytywni - niechęć. Gdy pokazywali że nie są do końca czyści, knując gdy nadarzała się ku temu okazja.
Powtórzę więc to co już napisałem przy okazji recenzji pierwszego tomu. Świat nie jest czarno-biały, nie panuje na nim tylko dobro i zło. Tu nawet łajdak jest zdolny do czynienia dobra. Tak samo jak szanowany obywatel dopuszcza się zbrodni. I choć obu nie przychodzi to z równą łatwością, to właśnie to czyni serię „Teatru węży” wyjątkową.
Tytuł :
Autor :
Wydawnictwo :

Data wydania :
Liczba stron :
ISBN :

Data wydania :
Rozmiar plików :
ISBN :
Pośród cieni
Agnieszka Hałas
Dom wydawniczy REBIS

17 październik 2017
352
978-83-8062-164-0

18 październik 2017
1.2 MB (epub) / 1.6 MB (mobi)
978-83-8062-873-1
Agnieszka Hałas - „Pośród cieni”, 2017 Dom wydawniczy REBIS
https://www.rebis.com.pl/pl/book-posrod-cieni-agnieszka-halas,b33605.html

Blake Neely „Arrow” Soundtrack, Season 2, Water Tower Music, 2014
https://open.spotify.com/album/4IEIdtYbkMZfpEHtrpPtDl

piątek, 6 kwietnia 2018

Premiery - kwiecień 2018

Najciekawsze „fantastyczne” premiery kwietnia, zebrane w kolejności dat premier.
Informacje dotyczące szczegółów wydań papierowych i elektronicznych zebrałem ze stron wydawnictw, oraz kilku sklepów internetowych. Część danych nie została jeszcze oficjalnie podana. Okładki i opisy książek pochodzą ze stron wydawnictw.
Najciekawszy „kąsek” kwietnia. III wydanie „Pokoju Światów” Pawła Majki w limitowanej do 500 egzemplarzy edycji. Książka w twardej oprawie, z czternastoma ilustracjami Marka Rudowskiego, oraz trzema dodatkowymi tekstami :

„Czarny piesek gryzie światło”

„Tam pracuj ręko moja tam świstaj mój biczu”

„Mirosław Kutrzeba na ścieżkach nie tylko słowiańskiej kosmologii”

 

 

Więcej informacji na stronie wydawnictwa Genius Creations :

https://geniuscreations.pl/ksiazki/pokoj-swiatow-mitoswiat-pawel-majka/

Sprzedaż tylko w księgarni MadBooks.pl

https://madbooks.pl/pokoj-swiatow-mitoswiat-i-pawel-majka

Do 16 kwietnia cena promocyjna to 49.99, po tym terminie (o ile będą jeszcze dostępne egzemplarze) cena regularna to 59.99. W obu przypadkach należy doliczyć koszt wysyłki - 5.99

 

Koniec śmierci
wspomnienie o przeszłości ziemi, tom 3
Cixin Liu
Wydawnictwo Dom wydawniczy REBIS
wersja papierowa
Premiera 3 kwietnia 2018
Stron 840
ISBN 978-83-8062-285-2
wersja ebook
Premiera 4 kwietnia 2018
Pliki 3.5 MB (epub) / 4.8 MB (mobi)
ISBN 978-83-8062-910-3

Oszałamiający rozmachem chiński bestseller,który stał się wydawniczym fenomenem w USA

KSIĄŻKA LAUREATA NAGRODY HUGO

Pół wieku po bitwie w dniu Sądu Ostatecznego groźba powiadomienia Wszechświata o położeniu Trisolaris wciąż powstrzymuje kosmitów przed opanowaniem Ziemi. Dzięki zdobyciu trisolariańskiej wiedzy Ziemia przeżywa wyjątkowy okres dobrobytu. Ludzka nauka się rozwija, a Trisolarianie poznają ziemską kulturę, więc wydaje się, że obie cywilizacje będą mogły dalej współpracować. W tej epoce budzi się z hibernacji Cheng Xin, ekspertka techniczna z początków dwudziestego pierwszego wieku. Przynosi ze sobą wiedzę o zapomnianym programie z czasów kryzysu, który może na zawsze zburzyć równowagę między dwoma światami. Czy ludzkość sięgnie do gwiazd, czy też umrze w kołysce?

 
Wampir z KC
Cykl z wampirem, tom 3
Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo Fabryka Słów
wersja papierowa
Premiera 4 kwietnia 2018
Stron 396
ISBN 978-83-7964-312-7
wersja ebook
Premiera 23 marca 2018
Pliki 3.76 MB epub / 8.55 MB mobi
ISBN 978-83-7964-311-0

Komuna ustępuje miejsca krwiożerczemu kapitalizmowi, co jednak wcale nie oznacza, że wszystko nagle układa się świetnie.

To był taki dobry plan, co mogło się nie udać?! Miały być zyski z wyśrubowanych norm i wakacje w Bułgarii. Miał być wyzysk i poganianie klasy robotniczej batogiem przez spasionego burżuja z cygarem w zębach. Miało być tak pięknie. Miało, ale się...

Wampiry przeżywają szereg traum: najpierw Zakład Pracy wysyła je na urlop. Wiadomo, że najgorsze we wczasach jest to, że nie ma nic do roboty. A bez roboty człowiek głupieje. Wampir również, bo wampir wszak też człowiek, tylko nieco bardziej martwy.

Następnie Drucianka upada , mimo śmiałego planu naprawczego, który miał dziarskim i zwycięskim krokiem wprowadzić kulejący zakład w krwiożerczy kapitalizm. I znowu- najgorsze w bezrobociu jest to, że nie ma nic do roboty.

Może z powodu tych trudnych przeżyć oba wampiry nie mają tyle co kiedyś cierpliwości do kamieniczników czy byłych ubeków i ich pomysłów na nową rzeczywistość. W ogóle ta nowa rzeczywistość jakaś taka...podobna łudząco do tej starej.

Cóż, kapitalizm najwyraźniej już jest, ale kapitalistów zapomnieli dowieźć.

Premierowe spotkanie z Andrzejem Pilipiukiem odbędzie się w Warszawie 11 kwietnia. Szczegóły w wydarzeniu wydawnictwa na FB : https://www.facebook.com/events/159740874688446/

Dodatkowo. Wydawnictwo organizuje też event dla krwiopijców... eeee krwiodawców. Można honorowo oddać krew i zdobyć książkę. Szczegóły tutaj : https://www.facebook.com/events/567208190315980/

 
Na znak tryumfu
Schronienie, tom 9
David Weber
Wydawnictwo Dom Wydawniczy REBIS
wersja papierowa
Premiera 10 kwietnia 2018
Stron 1056
ISBN 978-83-8062-219-7
wersja ebook
Premiera ?
Pliki ?
ISBN ?

DZIEWIĄTY TOM CYKLU „SCHRONIENIE”

Mimo swego bogactwa Charis był niewielką wyspiarską domeną, więc zwycięstwo Kościoła Boga Oczekiwanego wydawało się nieuniknione. Za Charisem stały jednak potężne siły - król i jego dziedzic, Bractwo Świętego Zherneau i Merlin Athrawes, cybernetyczny awatar dawno poległej kobiety, chcący zerwać okowy kłamstwa, którymi Kościół niewolił ciała i umysły. I tak osiem lat po rozpoczęciu krwawej wojny to nie Charis chyli się ku upadkowi.

Jednak przywódcy Kościoła Boga Oczekiwanego wciąż dysponują niezmierzonymi bogactwami oraz zakazanymi wcześniej nowoczesnymi technologiami. Całe Schronienie szykuje się do decydującej bitwy między tymi, którzy wierzą w wolność, i tymi, którzy chcą ich zepchnąć w niebyt.

Koniec tej waśni może być jeden – przegrany zostanie zniszczony.

 
Remedium
Projekt Rho, tom 2
Richard Philips
Wydawnictwo Fabryka Słów
wersja papierowa
Premiera 13 kwietnia 2018
Stron 576
ISBN 978-83-7964-317-2
wersja ebook
Premiera ?
Pliki ?
ISBN ?

Dyrektor NSA Jonathan Riles nie zdołał powstrzymać infiltracji amerykańskiego rządu przez Projekt Rho. Teraz kierujący Projektem Donald Stephenson zalewa świat serum zawierającym nanoboty obcych i udającym cudowne lekarstwo. Nikt nie jest w stanie długo sprzeciwiać się bezwzględnemu naukowcowi – skrytobójca znany jako El Chupacvabra systematycznie eliminuje wszelką opozycję.

Na szczycie jego listy znajduje się trójka nastolatków, która ujawniła złowrogie plany Projektu Rho. W ciągu zaledwie kilku krótkich miesięcy życie tych młodych ludzi wywraca się do góry nogami i lądują w dziwnej, nowej rzeczywistości, w której ludzkie DNA mutuje w alarmującym tempie. Pragną zrozumieć, czym się stają, a jednocześnie są zmuszeni uciekać, by ratować życie. To właśnie oni wraz z sojusznikami muszą powstrzymać Projekt, zanim ten nieodwracalnie przekształci naturę człowieka.

 
Piter. Wojna
Uniwersum Metro 2035
Szymun Wroczek
Wydawnictwo Insignis
wersja papierowa
Premiera 18 kwietnia 2018
Stron ?
ISBN 978-83-6574-389-3
wersja ebook
Premiera ?
Pliki ?
ISBN ?

Ostatnia wojna starła z powierzchni ziemi miasta i kraje, unicestwiła całe narody i zapędziła garstki ocalałych do katakumb i bunkrów. Przez dwie dekady czepiali się życia pod ziemią, pozbawieni nadziei i odwagi, by wrócić na powierzchnię; o ich walce napisano dziesiątki książek, które ukazały się w „Uniwersum Metro 2033”, znanym na całym świecie, kultowym postapokaliptycznym cyklu.

Ale w roku 2035 wszystko się zmieni. Nadejdzie czas, by wyjść z labiryntów metra. By wstać z kolan i znów spojrzeć w niebo. By chwycić za broń i odbić świat, który niegdyś należał do człowieka. Nie da się tego zrobić w pojedynkę. Trzeba się zjednoczyć – albo zginąć na zawsze w mrokach historii.

 
Kiedy Bóg zasypia Rafał Dębski
Wydawnictwo Fabryka Słów
wersja papierowa
Premiera 20 kwietnia 2018
Stron 368
ISBN 978-83-7964-319-6
wersja ebook
Premiera  
Pliki  
ISBN  

Wznowienie wydanej w 2007 roku książki. Ilustracje - Sergey Shikin. W twardej okładce - która po "Spiżowym gniewie" Michała Gołkowskiego jest drugą w nowej serii "Polskie fantasy". Projekt okładki: Fecit Studio.

Król Mieszko II został zamordowany. Kraj pozbawiony władcy popada w ruinę. Możni walczą między sobą o wpływy, u granic stoi wroga armia. Kapłani starej wiary robią wszystko, by wyplenić z ludzkich serc niemieckiego boga jedynego. Nastały mroczne, złe czasy. Człowiek staje przeciwko człowiekowi, ramię w ramię ze strzygą i upiorem. Nie ma już „dobra” i „zła”- są tylko różne drogi do zaspokojenia ambicji, żądzy władzy i namiętności. Nadchodzi czas krwi, przerażenia i dzikiego okrucieństwa. Kiedy bóg zasypia, budzą się demony.

 
Pokój światów
Mitoświat, tom 1
Paweł Majka
Wydawnictwo Genius Creations
wersja papierowa
Premiera 20 kwietnia 2018
Stron 580
ISBN 978-83-7995-164-2
Oprawa twarda
Ilustracje 8 kolorowych, 6 monochromatycznych
Nakład 500 sztuk !!
Wydanie III

Ziemia po Kresie

I wojna światowa była tragedią, ale nie skończyła się tak, jak mówią podręczniki historii. Na Ziemi wylądowali Marsjanie. Inwazja została odparta, a uwięziony na powierzchni planety najeźdźca zasymilowany, jednak odtąd nic już nie było takie jak dawniej.

Sprowadzone przez Obcych mitbomby uwolniły energię wiary, która ożywiła postaci z mitologii, baśni i legend. Domy otoczono ochronnymi barierami, boscy patroni strzegą poszczególnych miast, po ulicach przechadzają się upiory i magowie. Miejsce dawnych państw zajęły spółki handlowe, Republika Narodów i na pół świadome państwa-organizmy: Wieczna Rewolucja, Wiekuista Puszcza czy Matka Tajga.

Czego poszukuje zorganizowana przez Nowakowskiego – bogatego krakowskiego Marsjanina – ekspedycja na wschód? Trwają lata Pokoju, ale wyprawa sterowcem nad Kresami Rzeczypospolitej nigdy nie należała do bezpiecznych… Czy barwna zbieranina indywidualności – opętany przez nienawiść Mirosław Kutrzeba, stworzony w laboratorium ślepy bóg Szuler Losu, uzależniony od czarciego mleka były inspektor kolejowy Grabiński, cyganka Sara, olbrzym Burzymur i naiwny Jasiek – wie, na co się porwała?

Zamieszkująca ciało Kutrzeby zmora dopilnuje, żeby nie zapomniano o zemście.

Brawurowa powieść Pawła Majki to fantastyka przygodowa na najwyższym poziomie, która zachwyca dynamiką wydarzeń, spójnością opisywanego świata i rozmiarem kreacji. Od czasów H.G. Wellsa wojna światów nie została nakreślona z takim rozmachem!

 
Powrót
S.T.A.L.K.E.R.
Michał Gołkowski
Wydawnictwo Fabryka Słów
wersja papierowa
Premiera 26 kwietnia 2018
Stron 488
ISBN 978-83-7964-320-2
wersja ebook
Premiera ?
Pliki ?
ISBN ?

 
Tak wiele dzieci Zony
W morderczej próbie sił
Znikają za kordonem
On synem Zony był

Obiecywał sobie, że już nigdy więcej. Że tamten raz był naprawdę ostatni. Że wszystko się zmieni, znormalnieje. Jednak ciężko jest udawać normalnego człowieka. Kiedy do drzwi puka przeszłość w osobie postrzelonego przyjaciela-stalkera z dawnych lat a zimowa zawierucha niesie w sobie szepty zza dalekiego Kordonu, trzeba schować do kieszeni moralność i odwiesić na kołek solenne obietnice.

Nadchodzi pora, żeby raz jeszcze zostawić za sobą Dużą Ziemię i po raz kolejny - tym razem naprawdę już ostatni - wkroczyć na bezdroża ziemi utraconej, którą jest czarnobylska Zona. Bo nic innego nie ma znaczenia, kiedy człowiek usłyszy Zew.

Nadeszła pora ostatniej przygody.

środa, 4 kwietnia 2018

Wampir z KC” Andrzej Pilipiuk

Stasiek Wielanek „City Boy 2

Cykl z Wampirem” wreszcie wzbogacił się o kontynuację przygód nieumarłych z warszawskiej Pragi. Po wydanej w 2011 roku książce „Wampir z M3”, a dwa lata później „Wampir z MO”, aż pięć lat czytelnicy musieli czekać na comeback sympatycznych krwiopijców.
Kontynuację cyklu Andrzej Pilipiuk zapowiadał już podczac premiery ósmego tomu przygód Jakuba Wędrowycza w październiku 2016 roku.
Do lektury nowej książki Pilipiuka przystąpiłem jak zwykle optymistycznie. Po pierwsze to przecież Pilipiuk, po drugie wampirzy cykl bawił mnie już od pierwszego tomu. No i jako mieszkaniec warszawskiej Pragi „od dziecka”, miałem okazję powrócić w rejony swojego dzieciństwa. Geograficznie i czasowo. Akcja książki rozpoczyna się bowiem pod koniec lat dziewięćdziesiątych na chwilę przed upadkiem poprzedniej epoki, co zresztą sugeruje tytuł.
Świecące pustkami sklepowe półki i szara rzeczywistość komunistycznej codzienności była mi znana z autopsji, jako nastolatek przechadzałem się niejednokrotnie Kawęczyńską i brukowanymi uliczkami starej Pragi. Szmulki też nie były mi obce, tak więc wspominkowy powrót do dawnych czasów zapowiadał się ciekawie.
Tym razem za sprawą Wielkiego Grafomana - nasze znajome wampiry zostały rzucone w wir przemian roku '89-go. Robotnicy z Drucianki swoją podróż zaczynają od zakładowych wczasów, do których jako wzorowi pracownicy zostali wybrani przez dział kadr. Bo pracowników którzy od 20-tu lat nie brali urlopu (starsze akta personalne poszły już na makulaturę), nie choruje i nie narzeka jakoś przecież trzeba nagrodzić.
Na książkę składa się osiem luźno ze sobą powiązanych, ale chronologicznych rozdziałów. Przygody ślusarza Marka, spawacza Igora i ich podopiecznej, nastoletniej Małgorzaty rozpoczną nadmorskie wczasy A.D.1988. Niejeden pracownik ucieszyłby się na wyjazd do zakładowego ośrodka w okolicach Łeby. Ale tacy pracoholicy jak Marek i Igor z rezerwą podchodzą do pomysłu swoich przełożonych.
Wraz z kolejnymi rozdziałami czytelnik jest świadkiem upadku komunizmu. I nadchodzącego wielkimi krokami kapitalizmu, a co się z tym wiąże przemian dziejowych które postawią wampiry w dość zabawnych sytuacjach. Wreszcie można mieć paszport i jeździć za granicę, ale jak wyrobić upragniony dokument, jeśli wampirowi nie da się zrobić zdjęcia?
Powraca też major Adolf Nefrytow, szef tajnego „Wydziału Z”, ubek pełną gębą, który w zaistniałej sytuacji, po likwidacji służb musi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Czy szef zakonspirowanego wydziału, z dnia na dzień może znaleźć nowe zajęcie? Akta resortu były tak utajnione, że nie istnieją żadne referencje, a samo przyznanie się do przynależności do tej znienawidzonej formacji raczej drzwi przed nim zamyka. Czy windykator długów to najlepsze zajęcie dla raczkującego kapitalisty z jego doświadczeniem?
Ale zanim wraz z bohaterami wkroczymy w ten burżujski świat, warto przypomnieć sobie co w praskich sercach grało. Wybór ścieżki do „Wampira z KC” był prosty... Stasiek Wielanek. To jego piosenki najsilniej przypominały mi klimat lat osiemdziesiątych. Szlagiery pokroju „Hanki”, „Chodź na Pragę”, „Nie masz cwaniaka” czy „Czterech łysych” to po prostu muzyka która musiała dla mnie zagrać w tle tej książki. Choć nominalnie Wielanek był współzałożycielem Kapeli Czerniakowskiej to jednak jego kompozycje wybrałem do muzycznego tła.
Nieprzewidywalne koleje losu zetkną też sympatyczne wampiry z jednym z bardziej znanych w tej części europy wschodniej łowcą (i jego suchotniczym kumplem). Towarzysz Brona powróci do swojego „dawnego” nazwiska Bronawski. Hrabia Bronawski. I jako nowo mianowany prezes „Poldrutexportu” dostanie za zadanie poprowadzenia upadającej Drucianki ku kapitalistycznemu dobrobytowi.
Książke czyta się bardzo szybko. A wiatr przemian, dosłownie przepycha czytelnika przez te dziejowe wydarzenia i sam tekst. Docierając do jego końca aż łezka zakręciła się w oku że to już koniec książki. Ale miejmy nadzieję że nie serii. Choć na kontynuację przygód kuzynek Kruszewskich trzeba było czekać aż 9 lat. Może wampiry wracają szybciej?
Czekamy zatem na ciąg dalszy. Może teraz będziej to „Wampir z EU”?
Tytuł :
Autor :
Wydawnictwo :

Data wydania :
Liczba stron :
ISBN :

Data wydania :
Rozmiar plików :
ISBN :
Wampir z KC
Andrzej Pilipiuk
Fabryka Słów

23 marzec 2018
396
978-83-7964-312-7

4 kwiecień 2018
3.76 MB (epub) / 8.55 MB (mobi)
978-83-7964-311-0
Andrzej Pilipiuk - „Wampir z KC”, 2018 Fabryka Słów
https://fabrykaslow.com.pl/autorzy/andrzej-pilipiuk/wampir-z-kc/

Stasiek Wielanek „City Boy 2” Ryszard Music, 2011
https://open.spotify.com/album/6hOzhJqr0MQtzJEvpx0Niy

czwartek, 15 marca 2018

Zwycięstwo albo śmierć” Robert J. Szmidt

Juno Reactor „Labyrinth

Każdy cykl powinien mieć swój koniec. I najlepiej wie o tym Robert J. Szmidt, który poza pisaniem zajmuje się również przekładami na język polski. Rozwlekanie fabuły na kolejne tomy, może jest dobre dla autora, podtrzymującego w ten sposób strumyczek sączących się profitów. Ale czy jest równie dobre dla czytelnika? A przede wszystkim, dla bohaterów i treści kolejnych książek w serii?
Zwycięstwo albo śmierć” czyli czwarty tom (nie licząc apokryfu) „Pól dawno zapomnianych bitew” definitywnie kończy więc serię przygód Henryana Święckiego. Aby nie ucierpiał on jak jeden z bohaterów serii Orły Imperium. Który po swojej śmierci w części 5tej czy 6tej, został przez autora gwałtownie rzucony w wir akcji w tomie ...nastym. Luka w notatkach? Roztargnienie? A może jakieś małe zaniedbanie ze strony autora, może doprowadzić do takich właśnie sytuacji.
Aby uniknąć takich przykrych dla czytelników sytuacji, Robert zamyka więc serię, ale obiecuje nam, że nie rozstaje się z samym uniwersum. No właśnie. I tu należy się trochę pochylić nad samym uniwersum „Pól dawno zapomnianych bitew”.
Serie bowiem, jako tom zero otwiera „Toy Land” którego pierwotny tekst opublikowany został w magazynie „Science Fiction” w roku 2002. Sześć lat później poprawiony i rozbudowany tekst, powraca w postaci książki. W „Toy Landzie” nie znajdziemy bohaterów kolejnych tomów, bo jego akcja rozgrywa się niemal dwa wieki wcześniej. Stąd też w najnowszym jego wydaniu w ramach REBIS-owskiej serii „Horyzonty Zdarzeń”, na okładce zamiast numeru tomu zobaczymy przewrotne : „Apokryficzna opowieść z uniwersum PÓL DAWNO ZAPOMNIANYCH BITEW”. Nie jest to bowiem pełnokrwisty prequel przygód Henryana, a właśnie opowieść osadzona w ramach tego samego uniwersum.
Wydanie „Toy Landu” nakładem Fabryki Słów w 2008 roku, poprzedza publikacja na łamach magazynu (który w międzyczasie zmienił nazwę) „Science Fiction Fantasy i Horror”, opowiadania „Pola dawno zapomnianych bitew”. A rok po sukcesie apokryfu, następuje publikacja kolejnego opowiadania „Pola dawno zapomnianych bitew: Kuźnia”. Pola zostały zasiane, ale na źniwa Robert kazał nam czekać aż 5 lat.
Oba te opowiadania po małych kosmetycznych modyfikacjach tworzą trzon wydanej w 2014 roku, już w serii „Horyzonty Zdarzeń” książki „Łatwo być bogiem”. Wyjście od fabuły opowieści o załodze „Nomady” jest zaczątkiem historii, którą będzie nam dane śledzić dopiero dwa lata później w tomie drugim.
Tymczasem, druga połowa „Łatwo być bogiem” pozwoli nam poznać i szybko obdarzyć sympatią, postać Henryana Święckiego. Niepokornego oficera floty Federacji, odbywającego karę w kolonii karnej po niesłusznym oskarżeniu. Ale to już opisywałem w oddzielnej recenzji tutaj.
Po dwuletnim oczekiwaniu na ciąg dalszy, do ręki dostajemy od Roberta „pierwszą, drugą część”. Co prawda nadal czekamy na kontynuację „Samotności anioła zagłady” i „Szczurów Wrocławia”, ale przecież w ręku mamy kontynuację przygód Henryana. „Ucieczka z Raju” nie tylko pozwala nam śledzic dalsze losy Święckiego, ale też dość dynamicznie wciąga nas w globalny konflikt z obcą rasą, którą mogliśmy poznać za sprawą załogi „Nomady”. Rasy, która z nieznanych ludzkości przyczyn, pragnie całkowitej anihilacji gatunku homo sapiens. Więcej o „Ucieczce” pisałem tutaj.
Na tom trzeci Robert nie daje nam długo czekać. Już w rok po „Ucieczce z Raju” stajemy wraz z Henryanem „Na krawędzi zagłady”. Wojna z obcymi trwa w najlepsze, Święcki z ramienia floty Federacji, koordynuje ewakuację milionów osadników z atakowanych przez ma'lahn planet. Tom trzeci pozwala czytelnikowi śledzić dalsze losy poznanych wcześniej postaci, ale też powoli zamyka niektóre wątki i przynosi garść wyjaśnień. Pojawia się też zaczątek intrygi politycznej. Członkowie Rady Federacji w obliczu zagłady, dbają o własne stołki, knując i spiskując. O tym pisałem tutaj.
No i wreszcie w roku 2018 - na Walentynki - w ręce czytelników trafia finał opowieści z uniwersum „Pól dawno zapomnianych bitew”. Tom czwarty, o dość jednoznacznym tytule: „Zwycięstwo albo śmierć” zapowiada definitywne zakończenie konfliktu z obcą - starającą się wymazać z galaktyki rodzaj ludzki - rasą. Jednocześnie podskórnie wyczuwamy w tym tytule jakiś niespodziewany finał opowieści. Ale do tego autor jakoś zdążył swoich czytelników przyzwyczaić.
Zacznę jednak od wyboru muzyki. Do lektury pierwszych dwóch tomów użyłem soundtracków z gier z serii „HALO”. Tom trzeci ilustrowała płyta Marka Bilińskiego „Fire”. Aby więc dopełnić zaskakujących zwrotów akcji i przeczytać zakończenie tej kwadrologii z przytupem, do ostatniej części „Pól” wybrałem muzykę brytyjskiej formacji „Juno Reactor”, która już trzecią dekadę tworzy fuzję muzyki symfonicznej, filmowej i elektronicznej. Te industrialne klimaty zaowocowały między innymi współpracą z Donem Davisem przy tworzeniu muzyki do trylogii „Matrix”. I moge was zapewnić że utwór „Angels And Men” nie był decydującym czynnikiem przy wyborze muzyki. Za to najbardziej interesującym kawałkiem jest „Mona Lisa Overdrive” i w zapętleniu był tłem muzycznym do sporej części czytanej książki.
Zwycięstwo albo śmierć” to interesująca książka. Oprócz rozstrzygnięcia konfliktu z obcymi, sporo w niej także polityki. Brudnej polityki. Rada Federacji dla której celem samym w sobie jest utrzymanie swoich posad, a do jego realizacji nie zawachają się poświęcić głosów (i głów) milionów swoich wyborców to chyba nie najlepszy przykład demokratycznie wybranej klasy rządzącej? Uniwersum stworzone przez mistrza apokalipsy jest jednak twarde. A w tym bezkompromisowym świecie nie ma miejsca na słabości. Henryan Święcki dzięki sprawnie przeprowadzonej ewakuacji kolonistów z Delty Ulietty (patrz Tom 2) stał się bohaterem galaktyki. Czy bezduszni politycy wykorzystają go jak marionetkę do własnych celów, czy też Święcki rozegra tę grę na własnych warunkach robiąc kanclerz Modo w balona ?
Po ostatniej części spodziewać by się można raczej domykania wątków i wyjaśnienia pewnych kwestii. Ale jak sami zobaczycie po przeczytaniu książki Robertowi też ciężko rozstać się z tym uniwersum. Dużo furtek pozostanie niedomkniętych dając pole (fajne słowo) do napisania jeszcze kilku osobnych opowieści.
Dużo zaskakujących zwrotów akcji i nieoczekiwanie wypływających na światło dzienne faktów to mocne strony lektury. Jak również wielowątkowo prowadzona akcja, ale to dla znających książki Roberta Szmidta nie jest żadnym zaskoczeniem. A w tomie czwartym dzieje się badzo dużo, bardzo szybko i bardzo głośno.
Wykorzystując wiedzę zdobytą w poprzednich potyczkach z ma'lahn, flota jest gotowa do ofensywy. Nowe statki generacji piątej, nowa broń. To gwarancja niezłej kosmicznej jatki. Admirał Farland, generał Rutta i Święcki (celowo nie podaję stopnia, przeczytajcie sami), będą musieli stawić czoło nie tylko obcym, ale także rodzimym politykom.
A w wymyślaniu genialnych planów, akurat Henryan ma spore doświadczenie. Czy na przeszkodzie staną mu dość bolesne sprawy osobiste? Czy memoretka z której przemawia głos jego ancestorów wpłynie na podejmowane przez Henryana decyzje? Koniec tej opowieści jest naprawdę zaskakujący.
I jeszcze jedno. Wojownicy kości powrócą! Bóstwo Sięgające Nieba, Hen Ra-Yan jeszcze raz przemówi do Suhurów. I miejmy nadzieję że Rob-Ert J Szmidt przemówi niebawem do swoich czytelników.
Bo to już koniec „Pól dawno zapomnianych bitew
Tytuł :
Autor :
Wydawnictwo :

Data wydania :
Liczba stron :
ISBN :

Data wydania :
Rozmiar plików :
ISBN :
Zwycięstwo albo śmierć
Robert J Szmidt
Dom Wydawniczy REBIS

13 luty 2018
448
978-83-8062-282-1

14 luty 2018
916 kB (epub) / 1.6 MB (mobi)
978-83-8062-901-1
Robert J Szmidt - „Zwycięstwo albo śmierć”, 2018 Dom Wydawniczy REBIS
https://www.rebis.com.pl/pl/book-zwyciestwo-albo-smierc-robert-j-szmidt,SCHB08753.html

Juno Reactor „Labyrinth” Metropolis Records, 2004
https://open.spotify.com/album/2DhzRy5TW3XdXgaHc2jtJl

wtorek, 13 marca 2018

Dwie Karty” Agnieszka Hałas

Blake Neely „Arrow” Soundtrack

Dwie Karty” Agnieszki Hałas to książka która rozpoczyna cykl „Teatr węży”. Bardzo dobry cykl dodajmy. Świat zbudowany przez autorkę z wielką pieczołowitością zadowoli niejednego wielbiciela fantasy. I choć z początku wyda nam się bardzo prosty, złożony z dobra i zła, srebra i czerni. To kolejne karty (więcej niż dwie) odsłonią przed nami wiele jego odcieni i powoli zostaniemy przez niego bez reszty pochłonięci. Bo świat kreowany przez Agnieszkę Hałas to nie pierwsze lepsze fantasy z trzema wiecznie skonfliktowanymi rasami podstępnych ludzi, wymuskanych elfów i zarośniętych krasnoludów.
Wejście na arenę teatru węży, jest jak podróż do tolkienowskiego świata. Bo ten jest równie złożony, przemyślany i wbrew pozorom, mocno rozbudowany, wypełniony mnogością ciekawych i nietuzinkowych postaci. A mimo tego nie stanowi obciążenia dla zrozumienia treści i nadążania za rozwijającą się intrygą. Stopniowe wprowadzania czytelnika do tego w sumie dość skomplikowanego uniwersum, jest zatem przyjemne i zaskakujące. A wydawało by się ograny temat bohatera z amnezją, szukającego własnego ja - wraz z biegiem akcji rozwija się w zupełnie nieprzewidywalnym kierunku.
Dawno temu światem rządziło dziewięciu bogów (...)”, ale to było naprawdę dawno... teraz gdy bogowie po wyczerpującej walce z siłami zła odeszli, pozostała po nich jedynie magia... magia i Zmrocza. Bo Bogowie byli troskliwi i odchodząc nie pozostawili świata zupełnie bezbronnego. Pozostawili ludziom tajemniczą siłę, która niczym pole siłowe chroni materialny świat przed złem i jego niematerialnym wpływem. Ale Zmrocza jest bardzo delikatna i bardzo łatwo zachwiać jej równowagę, którą niczym dwie strony mocy współistnieje wśród mieszkańców wykreowanego przez Agnieszkę Hałas świata.
(...) Dwie są barwy magii. Srebro i czerń (...)”. W odróżnieniu od świata Star Wars, gdzie to bohater decyduje którą stronę mocy wybiera, tutaj magia wybiera kogo i jaką barwą obdarzy. A do tego, nic nie jest tu oczywiste. Srebro nie musi być uosobieniem dobra. A czerń nie zawsze spowita jest mrokiem zła. I to właśnie wyróżnia „Teatr węży” na tle innych opowieści.
Okładka „Dwóch kart” mocno zainspirowała mnie do wyboru muzyki, a raczej to zakapturzona postać wybrała mi ścieżkę dźwiękową do czytanej książki. „Arrow” to moim skromnym zdaniem, jeden z lepiej dobranych soundtracków. Może dlatego że to moc... a raczej magia dokonała za mnie tego wyboru? Blake Neely stworzył muzykę która świetnie podkreśla klimat książki. A znajomość serialu wcale w jej odbiorze nie przeszkadza.
Opowieść o człowieku znikąd, który nagle budzi się w obcym mieście, bez wspomnień, bez tożsamości, ze to z zestawem szram na twarzy, których pochodzenia nie pamięta. „Dwie karty” to początek opowieści o magii, i o Krzyczącym w ciemności, który w ludzkim świecie przyjmuje miano - Brune Keare. To jedyna rzecz jaką pamięta. Imię. Nawet nie wie, czy należało do niego. Tylko ono kołacze się w głowie. Chwyta się więc go, wiedząc że to jedyna rzecz łącząca go z poprzednim życiem.
Zanurzmy się więc w magicznym świecie opisywanym przez Agnieszkę Hałas. W świecie, który odchodzący bogowie pozostawili w równowadze czarnej i srebrnej magii. W świecie, w którym ludzkie animozje podzieliły mieszkańców. W świecie, którym rządzą Srebrni magowie. W świecie w którym dar czarnej magii ka'ira jest przekleństwem karanym torturami i śmiercią. Czy Brune Keare, do którego wraz z powracającymi strzępkami pamięci, dociera również świadomość posiadania czarnego daru, zrobi z niego dobry użytek? Kim był człowiek, którego miano przywłaszczył sobie Krzyczący w Ciemności? Czy odkrycie tych prawd pozwoli mu zajrzeć w głąb siebie? Zło czycha na wtargnięcie do materialnego świata ludzi. Kto okaże się agentem ciemności?
Razem z Krzyczącym zanurzmy się w opowieść o magii, honorze, lojalności i poszukiwaniu własnej tożsamości.
Czy z całej talii, wystarczą tylko dwie karty żeby odkryć przed człowiekiem jego przeszłość?
Tytuł :
Autor :
Wydawnictwo :

Data wydania :
Liczba stron :
ISBN :

Data wydania :
wielkość plików :
ISBN :
Dwie karty
Agnieszka Hałas
Dom wydawniczy REBIS

12 wrzesień 2017
372
978-83-8062-142-8

13 wrzesień 2017
1.3 MB (epub) / 1.8 MB (mobi)
978-83-8062-849-6
Agnieszka Hałas - „Dwie karty”, 2017 Dom Wydawniczy REBIS
https://www.rebis.com.pl/pl/book-dwie-karty-agnieszka-halas,SCHB07854.html

Blake Neely „Arrow Soundtrack” WaterTower Music, 2013
https://open.spotify.com/album/5xBs2ZzaUDFos06TZDBaFj

poniedziałek, 5 marca 2018

Tekst” Dmitry Glukhovsky

The Hooters „Definitive Collection

Od listopada dostępna jest w sprzedaży najnowsza książka Dmitry'ego Glukhovsky'ego „Tekst”. I mimo że nie jest to fantastyka do której przyzwyczaił nas twórca Uniwersum Metro, to jest to pozycja jak najbardziej godna uwagi. „Tekst” to powieść socjologiczno-społeczna i dotyka tematu który trochę o fantastykę zachacza. Choć po zapoznaniu się z treścią książki, świat który przedstawia Glukhovsky okazuje się raczej niedaleką przyszłością niż fantastyczną wizją.
Główny bohater powieści - Ilja, wchodzi w posiadanie cudzego telefonu. Telefonu, który jest rejestratorem życia jego posiadacza. Portale społecznościowe, komunikatory, SMS'y czy poczta, słowem wszystko co służy nam do wymiany informacji ze znajomymi czy rodziną to przecież zapis naszego życia. Czy na jego podstawie Ilja jest w stanie podszyć się pod innego człowieka? Jak skutecznie może symulować przed znajomymi poprzedniego właściciela? Znajomych można zbyć byle „-Nie mam czasu, spotkajmy się za tydzień.”. Ale czy uda się oszukać rodzinę? Dziewczynę? Współpracowników?
Kradzież tożsamości, to w dzisiejszych czasach temat powracający jak bumerang. Wzięcie kredytu na cudzy dowód, czy skorzystanie ze zbliżeniowej karty płatniczej, robiąc niewielkie zakupy na kwoty nie wymagające dodatkowej autoryzacji, to wydawałoby się dość proste oszustwo. Łatwe do wyśledzenia czy unieważnienia. Jak długo jednak bez wzbudzania czyichkolwiek podejrzeń można udawać innego człowieka? Tak żeby nawet rodzice nie zorientowali się że prowadzą konwersację z obcym człowiekiem.
Głównym bohaterem „Tekstu” jest wspomniany już Ilja. Młody człowiek który po niesłusznym oskarżeniu, odsiedział 7-letni wyrok w oddalonym o setki kilometrów od domu łagrze. Jego młode, dobrze zapowiadające się życie zostało nagle w brutalny sposób zakłócone i skierowane na zupełnie nieznane wody. Wśród prawdziwych przestępców, chłonny umysł nastolatka wypacza się. To krzywda na resztę życia.
500 miles” grupy Hooters, świetnie nadawało się jako podkład muzyczny już od pierwszych kart książki, kiedy to Ilja zakończywszy odbywanie kary wraca do domu do podmoskiewskiej Łobni. Z kolei „Johnny B” podkreśla jego „tożsamość kryminalisty”. Cała płyta zresztą, tytułami kolejnych przebojów Hooters'ów obrazuje sukcesywne wątki „Tekstu”: „Day by day”, „Nervous Night” czy „All You Zombies” to ilustracja stadiów życia Ilji po powrocie na łono społeczeństwa. Nie chce tych etapów opisywać, aby nie psuć wam lektury „Tekstu”.
To po prostu trzeba przeżyć samemu. Zagłebiając się wraz z Ilją w coraz to starsze obszary historii komunikatorów, maili i sms-ów, w pewnym momencie zatracamy obraz naszego bohatera. Do tego stopnia, że nie wiemy, czyim życiem żyjemy. Ilji, czy poprzedniego właściciela telefonu.
Tekst” Glukhovsky'ego jest po troszę współczesną wersją „Doktora Jekylla i pana Hyde'a” Roberta Louisa Stevensona. Tylko że w oryginale, londyński lekarz przemieniał się w psychopatycznego Hyde'a pod wpływem eliksiru. U twórcy kultowego „Metra”, przemianę osobowości młodego Ilji wywołuje przedmiot codziennego użytku - smartfon. Czy jest to alegoria naszych czasów? Czy widok współpasażerów w miejskim autobusie, wpatrzonych w ekrany swoich telefonów powinien nas niepokoić? Czy bijąca z ekranów komórek poświata to zaczątek epidemii, która może odmienić całe rzesze ludzi żyjących w cyfrowym świecie ?
♫ „ (...) All you zombies hide your faces,
All you people in the street,
All you sittin' in high places,
The rain's gonna fall on you (...)
” ♫
Tytuł :
Autor :
Wydawnictwo :
Data wydania :
Liczba stron :
ISBN (książka) :
ISBN (ebook) :
Tekst
Dmitry Glukhovsky
Insignis Media
22 listopada 2017
368
978-83-65743-55-8
978-83-65743-70-1
Dmitry Glukhovski - „Tekst”, 2017 Insignis Media
http://www.insignis.pl/ksiazki/tekst/

The Hooters „Definitive Collection” Sony Music, 1995
https://open.spotify.com/album/5cPDealrysQFjKBphkKED1