niedziela, 5 marca 2017

Dworzec Śródmieście” Bartek Biedrzycki
Walk Off the Earth „Sing It All Away

Zamykający „trylogię warszawską” trzeci tom „Kompleksu” wreszcie trafił do naszych rąk. Po dwuletniej przerwie, mamy okazję ponownie zejść do tuneli stołecznego metra, aby zarówno z już znanymi nam z poprzednich części bohaterami ale także kilkoma nowymi postaciami, kontynuować tą intrugującą wędrówkę by wreszcie według zapewnień autora dotrzeć do jej kresu i uzyskać odpowiedzi na pytania zadane w dwóch poprzedzających tomach .
Przyznam się bez bicia, że z „Fabryczną Zoną” i cyklami stalkerskimi, nie miałem wcześniej okazji się zetknąć (poza Kompleksem, który trzy lata temu streścił mi kolega zdradzając co ciekawsze szczegóły, w związku z czym do osobistej konsumpcji lektury w ogóle nie doszło). Dopiero trzymając w rękach egzemplarz recenzencki „Dworca Śródmieście”, postanowiłem zaległości w prozie Biedrzyckiego nadrobić. Po szybkiej wycieczce do pobliskiej biblioteki miałem więc w rękach także poprzednie części trylogii, czyli „Kompleks 7215” i „Stację Nowy Świat”. No bo jak tu recenzować książkę, którą wydawnictwo zapowiada jako spektakularne zwieńczenie opowieści której początku nie pamiętam, a środka nie znam.
Wróćmy jednak na „Dworzec”, czyli siedzibę Braci Mniejszych, jak pieszczotliwie, mieszkańcy Centralnego ochrzcili swoich sąsiadów. Znów, jak w przypadku części drugiej, rozpoczynamy od retrospekcji, która jest w pełni usprawiedliwiona, wprowadza bowiem do całości obrazu nowe kawałki układanki, sprytnie wypełniając luki pozostałe po niedokończonych lub niedomówionych zagadnieniach z dwóch poprzednich książek. A introdukcja stalkerskiego duetu bliźniąt w osobach „Hanoiego” (znanego nam ze „Stacji Nowy Świat”) oraz jego siostry „Zary”, w dniu hekatomby, która wolno acz nieubłaganie spadła na świat, przypomni nam o utraconym człowieczeństwie.
Motywem przewodnim pozostaje oczywiście wątek Borki. Rudobrodego stalkera, którego los w dniu zagłady rozdzielił z ojcem, przebywającego wtedy na służbie, gdzieś w tajnym kompleksie w Kampinosie. Porucznik Dobrowolski wyjdzie wreszcie z cienia i z jego perspektywy poznamy historię tajnego natowskiego bunkra. Los skrzyżuje ścieżki poznanych wcześniej postaci w dość przewrotny sposób. A Borka zostanie postawiony w obliczu życiowego wyboru.
Do udźwiękowienia tego tekstu wybrałem płytę „Sing It All Away” kanadyjskiego zespołu Walk off the Earth, ze szczególnym uwzględnieniem utworu „Home We'll Go”. Utwory z pogranicza rocka awangardowego, punk rocka i folku bardzo fajnie współgrają z klimatem książki.
Czytając całą trylogię „w jednym podejściu”, można zaobserwować jak zmienia się styl pisania Biedrzyckiego, „Dworzec” to powieść bardziej dojrzała od swoich poprzedniczek. W trakcie lektury „Kompleksu” łapałem się na tym że kilkukrotnie musiałem cofnąć się o kilka akapitów, żeby wyłowić jakiś niedopowiedziany niuans. Finał serii czyta się bardziej „gładko”. Postacie są bardziej przekonujące, a tekst spójniejszy pomimo tego że opowiadana historia rozgrywa się na przestrzeni ponad dwóch dekad, a autor chcąc zamknąć wszystkie niedopowiedziane kwestie, porusza się po tym „dwudziestoleciu powojennym” niczym suwak po osi czasu. Nie mamy jednakowoż wrażenia bezładu, a autor świetnie panuje nad tą translokacją czasową poszczególnych fragmentów tekstu.
Książka warta uwagi nie tylko tych czytelników którzy mieli styczność z wcześniejszymi częściami. Ale także wszystkich fanów postapo i warszawskiego metra. Bo parafrazując znane przysłowie :
Po apokalipsie nie w samym metrze człowiek żyje.

A gdzie jeszcze?, przeczytajcie „Dworzec Śródmieście”.
Bartek Biedrzycki - „Dworzec Śródmieście”, 2017 Fabryka Słów
http://fabrykaslow.com.pl/autorzy/bartek-biedrzycki/dworzec-srodmiescie-3-bartek-biedrzycki/

Walk off the Earth „Sing It All Away” Columbia Records, 2015
https://play.spotify.com/album/0znuTvl59JCTczo6F0NLEV

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza